Świadectwa /

Eucharystia w moim życiu - kilka słów od... /

Powrót
Wystawione: 18-11-2017
Wystawione przez: Jola

Eucharystia w moim życiu - kilka słów od położnej

Eucharystia w moim życiu Jestem położną i mając kontakt z kobietami, które dostały od Pana Boga dar rodzenia i współpracy w Bożym dziele cudu narodzin mam okazję wciąż na nowo fascynować się światem i podziwiać Bożą Opatrzność. Na każdej Mszy świętej dziękuję Panu Bogu za to wszystko czego doświadczam w moim życiu zawodowym. Msza Święta jest bardzo ważnym elementem mojego życia. Ostatnio doszłam do wniosku, że jestem uzależniona od uczestnictwa we Mszy świętej. Gdy tylko mam dzień wolny, nie wyobrażam sobie, że mogłabym opuścić wieczorną Eucharystię, nawet gdy mam „nockę”, którą rozpoczynam o godzinie 1900 i w ten sposób nie mogę pójść na Mszę świętą w swojej parafii to jadę do centrum miasta, by uczestniczyć we Mszy św. o godzinie 1200, nie mam samochodu więc cała ta wyprawa zajmuje mi ok. 3 godzin ale nie wyobrażam sobie, że nie będąc w pracy mogłabym nie pójść na Mszę świętą, na spotkanie z Tym, od którego zależy całe moje życie. Kiedyś, prześmiewczo zapytano mnie, dlaczego tak „latam” na Mszę św. w tygodniu i od razu nasunął mi się na myśl taki obraz, jak w jednym mieszkaniu są rodzice i dzieci i te dzieci przez cały tydzień nawet nie zaglądną do pokoju swoich rodziców, nie interesuje ich co się z tymi rodzicami dzieje, mając pyszne ciasto, nie wejdą do nich, by ich poczęstować i tak my zachowujemy się względem Pana Boga. Ja tak nie chcę, jeżeli dbam o moich najbliższych, to muszę też dbać o Pana Boga. Więc idę na Mszę świętą. Moje życie jest pełne trudnych doświadczeń, ale gdy na Mszy św. wspominamy mękę, śmierć i chwalebne zmartwychwstanie to wtedy nie czuję się sama w swoim cierpieniu. Patrzę na krzyż Chrystusa i widzę jakimi ćwiekami był przybity, to łatwiej jest mi przyjąć te moje ćwieki dnia codziennego. Msza święta jest moim ratunkiem i nie przestanę na nią chodzić nawet za cenę kolejnych cierpień w moim życiu.