Liturgia Słowa

W tym dziale znajdziesz krótkie rozważania do różnych fragmentów Ewangelii. Słowo Boze czeka by było czytane i wcielane w życie!

 

Rozważania Ewangelii według św. Mateusza:

Mt 5,1-12a:

Jezus to jest jednak nie do podrobienia. Gdy Tomasz pyta go, jak mają znać drogę, to stwierdza, że On jest Drogą. Ciekawe... Bóg nie tylko przyszedł poinformować nas o zbawieniu. On stał się dla nas "przestrzenią" dzięki której możemy bezpiecznie dojść do celu. Czego trzeba nam więcej? Chyba tylko zaufania względem Niego...

 

Mt 5,1-12a:

Zestaw bezsensownych stwierdzeń... Tak moglibyśmy nazwać osiem błogosławieństw. Ba, pewnie podobnymi terminami nazywają je ludzie niewierzący. Nie ma co się dziwić. Bez wzroku oświetlonego łaską, wyglądają one co najmniej przerażająco... Coś trzeba z tym zrobić! Najlepiej rozważyć i dobrze przemyśleć, co tak naprawdę za sobą niosą. Jaką Dobra Nowinę przekazuje mi na przykład zdanie: "Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was".

Odpowiedź jest na końcu błogosławieństw: "Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie".

 

Rozważania Ewangelii według św. Łukasza:

 

Łk 6,12-19:

Zanim Jezus wybrał 12 apostołów, spędził dużo czasu na modlitwie. Ciekawe... A co my robimy, gdy czekają nas trudne decyzje? Obdzwaniamy wszystkich znajomych, czy rozmawiamy z Wszechmogącym Bogiem?

 

Łk 8,4-15:

Słowo Boże ma w sobie życie. Jest ono jednak specyficzne. Nie narzuca się nam jak kolorowe bilbordy przy ulicach, czy niechciana muzyka słyszana przez ścianę od sąsiada. Aby skorzystać z życia ukrytego w Słowie musimy tego bardzo pragnąć, współpracować z Nim. Jak to zrobić? Po pierwsze przyjąć je jako swoje. Do momentu, aż pokochamy to, co mówi Jezus, nie będzie to miało wpływu na nasze życie. Pod drugie, zastanówmy się, co dane Słowo mówi o mojej sytuacji. Bez osobistego odniesienia, Ziarno Bożego Słowa będzie schło. Dlatego, nie czekając na jutro, otwórz Pismo święte i czytaj je jako "najlepszą instrukcję obsługi" dla sytuacji w której aktualnie jesteś.

 

Łk 8,16-18:

Wszystko ma swoją funkcję. Lampa jest po to, by świeciła w ciemnościach, a nie po to, by była chowana. Gorzej, gdy chcemy okłamywać istotę rzeczy i rezygnujemy z prawidłowego korzystania z różnych rzeczy. Wtedy dochodzi do tragedii. Po jakimś czasie okazuje się, że nasza "wymyślona funkcja" jest nieskuteczna i na dodatek może powodować szkody. Czy ktoś rozważny chowa bowiem zapaloną lampę pod łóżko?
Jezusowe porównania mówią nam coś bardzo konkretnego. Musimy poznać siebie. Zarówno mocne jak i słabe strony. Kiedy będą one dla nas nieznane, to jesteśmy narażeni na wiele upadków. Dlatego od dzisiaj uczciwie spojrzyjmy na swoją osobowość. Jak najlepiej wykorzystujmy swoje atuty, zaś negatywnych stron "nie chowajmy pod dywan", tylko wyznaczmy im konkretną walkę. Pozostawione samopas mogą w pewnym momencie nas przerosnąć...

 

Łk 8,19-21:

Jezus jest dla mnie Mistrzem "ciętej riposty". Gdy "najbliżsi" chcieli Go sobie "przywłaszczyć", to powiedział im, że są ludzie z którymi ma On lepszy kontakt. Są to ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je. Wydaje mi się, że akcent pada na drugie stwierdzenie. Nie wystarczy słuchać, trzeba coś z tym jeszcze zrobić.
Zachwyca mnie to, że również ja mogę być kimś najbliższym dla Jezusa. I co ciekawe, nie zależy to od Niego tylko ode mnie. Od tego, czy chcę całkowicie związać się z Jego Słowem!

 

Łk 9,7-9:

Mówimy, że zło jest głośniejsze od dobra. Może i tak, ale to dobro mocniej zastanawia. Dobrym tego przykładem jest Herod, który słysząc o Jezusie zaczął zastanawiać się nad swoim życiem. Skorzystajmy z tej uwagi. Nie rezygnujmy ze słuchania o dobrych rzeczach chociaż by były czasami "ubrane" w różne infantylne formy. Bądźmy blisko dobra, bo ono skłania do rozważania swojego wnętrza. Ponadto, starajmy się być też jego "producentami", by osoby obok nas mogły coraz częściej pomyśleć o Jezusie.

 

Mt 9,9-13:

Zdecydowane reakcje. To jest to, czego Jezus pragnie najbardziej. Gotowość do takiej odpowiedzi zobaczył w oczach św. Mateusza. Nie skreślił go, tylko jak zapisuje sam "były celnik- teraz ewangelista" : ujrzał człowieka siedzącego w komorze celnej, imieniem Mateusz. Chrystus widzi co w nas jest. Dostrzega zarówno niespożytkowane siły jak i lenistwo. Co Jezus widzi we mnie? Aż strach pytać... Trzeba jednak odważyć się na odpowiedź, ponieważ ona jest w stanie mnie nawrócić!

 

Łk 9,18-22:

Bardzo refleksyjna Ewangelia. Gdy Jezus usłyszał od apostołów, że wierzą w Jego mesjaństwo, poprosił, by nikomu o tym nie mówili. Dlaczego? Czy nie mogli już wtedy świadczyć o tym, że jest Synem Bożym? Kiedy to czytam to dochodzi do mnie, że każda prawda ma swój czas. Pewne rzeczy są niezrozumiałe bez konkretnych kontekstów. Dlatego Jezus prosił, by się na razie wstrzymali. Ten fragment pokazuje mi coś istotnego dla mojego życia wewnętrznego. Nie mogę robić wszystkiego na raz. Muszę prosić Pana Boga, by mi pokazywał, jak rozwijać mój "aktualny etap duchowy".

 

Łk 9,43b-45:

Ciekawe słowa kazał Jezus zapamiętać i rozważać swoim uczniom: "Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi". Jest to co najmniej zastanawiające. Jak Bóg może się oddać w ręce ludzi? Wszechmogący, wszechwiedzący i wieczny zgadza się być osądzonym przez ograniczonych i śmiertelnych ludzi... Przeżywamy to do dzisiaj w Eucharystii. Bóg pozwala się nam zjeść. Przyjmujemy go do swojego wnętrza. Ucieszmy się tym, że tak dużo dostajemy. Dobrze z tego korzystajmy!

 

Łk 9,46-50:

Mi też przychodzą podobne myśli-pokusy. Pytam siebie: jestem większy od innych, taki sam czy mniejszy? Poddaje się największej duchowej chorobie świata- porównywaniu. Zapominam, że mam unikalne piękno poprzez które mogę nawiązywać kontakt ze Stwórcą. Chociażby to było "dziecięce" albo małe, ma w sobie możliwość sprawienia, że będę szczęśliwy...

 

Łk 9,51-56:

Odczytywana dzisiaj Ewangelia mówi o gwałtownych emocjach. Bracia zwani Boanerges (synowie gromu) chcą wyprosić Jezusa, by ogień spadł z nieba na miejscowość, która nie chciała ich przyjąć. Bardzo radykalne zachowanie. Kiedy to czytam od razu pojawia się ocena: bracia są narwani. Łatwo mówić o innych, ale przecież sam wielokrotnie też wydaję pobieżne sądy i chciałbym od razu zaprowadzić własną sprawiedliwość. Panie Jezu, ucz nas odwracać się od zła, które nas skrzywdziło, zamiast odpowiadać jeszcze większym złem...

 

Łk 9,57-62:

Pójście za Jezusem to nie taka prosta sprawa. Jeszcze przed wyruszeniem trzeba wziąć pod uwagę pewne kwestie. Chrześcijanin nie ma swojego miejsca na ziemi – ciągle jest pielgrzymem w drodze. Po drugie, wypadałoby porzucić swoje ludzie zwyczaje i zająć się na poważnie głoszeniem Słowa Bożego. Po trzecie, trzeba mieć „zdrowy dystans” do rodziny. Od chwili stania się chrześcijaninem nasza rodzina się zdecydowanie poszerza. Nie ma tam już miejsca na układy z tymi, którzy są z nami biologicznie związani...

 

Łk 10,1-9:

Niezbyt wygodna sytuacja. Jestem owcą, która ma iść między wilki. Trochę niebezpiecznie... Dlaczego mam tak robić? Z tego powodu, że Ewangelia jest potrzebna także tym, któzy są "życiowymi wilkami" i z powodu ran chcą rozszarpać to co Boże. Dlatego módlmy się o odwagę i idźmy na peryferie świata!

 

Łk 10,17-24:

Chrześcijańskie głoszenie Słowa ma w sobie ogromną moc. Jest w stanie pokrzyżować plany Złemu. Powoduje przeróżne, mniejsze i większe cuda. Jednak nie to jest istotą chrześcijańskiego życia. Nasze oczy powinny być ciągle zwrócone w stronę wieczności. My żyjemy, działamy, podejmujemy trud dnia codziennego, by później móc cieszyć się wiecznością z Bogiem. Dlatego zrezygnujmy z wszelkich pomniejszych motywacji. Niech w centrum naszej ewangelizacji będzie pragnienie, by kochać Boga przez całą wieczność. Wszystko inne to tylko dodatki...

 

Łk 10,25-37:

Uczony w Prawie z tej Ewangelii, przerażająco mnie przypomina. Bawi się pojęciami. Stara się "obrócić kota ogonem", by wymogi które usłyszał, nie musiały aż tak mocno zmienić jego życia. Dostrzegam w sobie podobny "mechanizm". Szukam zawzięcie "małych gwiazdek" w umowach z Panem Bogiem, by uciec od odpowiedzialności. Masz tak samo? Jeśli tak, to ta Ewangelia jest dla nas - tych, co zbytnio kombinują. A w chrześcijaństwie trzeba po prostu kochać...

 

Łk 10,38-42:

Już na samym początku tego "ewangelicznego urywku" czytamy, że Pan Jezus przyszedł do "jednej wsi". Nie była to pewna wieś, jedna z wielu... Tam mieszkali ludzie, wśród których Jezus dobrze się czuł. Zbawiciel mógł tam psychicznie i fizycznie odpocząć. Jako Bóg-Człowiek bardzo tego potrzebował.
Czytając tę Ewangelię, pytam siebie, czy są we mnie cechy Marty i Marii? Czy jestem człowiekiem pracowitym, który na dodatek potrafi czasami odejść na bok i zamiast przepracowania wybiera tę "najlepszą cząstkę"? Dobrze, by było, gdyby moje serce było tak "szerokie" jak Betania.Aby potrafiło w sobie pomieścić rzetelną pracę i prawdziwą duchowość...

 

Łk 11,1-4:

Czy ja umiem się modlić? "Przecież jestem księdzem"- mógłbym sam siebie usprawiedliwić... Czy jednak to wystarczy do tego, by stwierdzić, że ta rzeczywistość jest mi znana? Skoro jeden z uczniów, który był obok Jezusa (prawdziwego Boga!) uznał, że sobie z tym nie radzi, to co ja, "mały żuczek", mam powiedzieć?! Nie jestem pewny, czy umiem się modlić... Wiem jednak jedno. Chcę się modlić i pokonywać wszystko, co stoi na przeszkodzie głębokiej modlitwy. Wyznaczam walkę: lenistwu, "innym priorytetom" i egoizmowi. A Ty od czego zaczniesz pracę nad tą kwestią?

 

Łk 11,5-13:

Powyższa Ewangelia mówi o potędze wytrwałej modlitwy. Teraz moją uwagę zwróciły trzy chleby. Taka ilość daje do myślenia. Mówi ona o pewnej hojności. Proszący człowiek okazał się kimś, kto chce dobrze ugościć swojego przyjaciela- podróżnika. Rozumie on jego głód.

Ten drobny szczegół rzuca interesujace "światło" na ten fragment. Okazuje się, że wysłuchanie prośby nie zależy tylko i wyłącznie od bycia cierpliwym wproszeniu. Trzeba ponadto prosić o rzeczy dobre, o coś, co naprawdę zaspokoi nasz "duchowy głód"...

 

Łk 11,15-26:

Fragment Ewangelii ,który pokazuje, że perfidność ludzi nie zna granic. Jak można bowiem "Najświętszego" nazwać współpracownikiem Złego...? Gdy czytam tę Ewangelię zginam głowę w geście pokory i pytam siebie, czy czasami moje interpretacje rzeczywistości też nie są zakłamane. Jeśli złem nazywam dobro, a dobro złem, to naprawdę trzeba coś z tym zrobić!

Panie, spraw, bym zawsze miał otwarte oczy na to, co jest prawdziwym dobrem oraz umiał walczyć z rzeczywistym złem!

 

Łk 11,27-28:

Bardzo kocham swoją mamę. Uważam, że jest naprawdę wartościową osobą. Ponadto wiele dla mnie zrobiła, więc będę jej wdzięczny przez całe moje życie, a pewnie nawet i przez wieczność. Niemniej, to co powiedział Jezus jest o wiele cenniejsze. Nie ma co się skupiać na biologicznych więziach. Trzeba pójść o krok dalej niż tylko chwalenie najbliższych. Błogosławieństwo jest dostępne nie tylko dla nich, ale dla wszystkich, którzy żyją Bożym Słowem. Dlatego zaczynam doceniać każdego chrześcijanina. Staram się każdego kochać, jak tych, którzy wiele dla mnie zrobili...

 

Łk 11,29-32:

Pragnienie widzenia "Bożych znaków" to normalna rzecz. Jednak, co za dużo to nie zdrowo. Nie można dopuścić, byśmy potrzebowali ich ciągle i bez nich nie mogli się obyć. Znaki są potrzebne na początku drogi. Jeśli nie potrafimy bez nich żyć, to znaczy, że nasza wiara ciągle jeszcze jest "raczkująca"...
Panie, spraw, bym kochał Ciebie bez konieczności codziennego widzenia "duchowych fajerwerków".

 

Łk 11,37-41:

Różne rzeczy mogą nas dziwić. Faryzeusza zastanowiły "nieumyte ręce Jezusa". Skupił się na małoznaczącym zwyczaju, zamiast zapytać o kwestie ważne. Jak jest w moim przypadku? Czy przypadkiem sprawy drugoplanowe nie zasłaniają mi tych najistotniejszych?

 

Łk 11,42-46:

To ciekawe, jak ludzie potrafią patrzeć na religijność wybiórczo. Decyzują się na to, co im pasuje, a resztę traktują po macoszemu. Zaskakujące jest na dodatek to, że obok tych "wybranych rzeczy" robią mnóstwo szumu, by pokazać jak bardzo są religijni. Jezus bardzo jasno to skomentował. On pokazał, że ceni bardziej uczciwość względem Prawa niż pozorną gorliwość, która zamiast autentycznego przeżycia wiary tylko obciąża innych. Dlatego prośmy Pana o prostotę w naszym podejściu do relacji z Nim.

 

Łk 11,47-54:

Co jest oznaką nieuporządkowania z życiu duchowym? Niekonsekwencja... W wewnętrznym rozwoju potrzeba systematycznej pracy, która pokazuje, że idziemy ciągle w jednym kierunku. Jezus zarzucił faryzeuszom i uczonym w Piśmie, że nie znają historii swoich przodków. Przez to budują na czymś, co może bardzo szybko się rozsypać. Czyżby to nie było zaproszenie do poznania naszej polskiej, katolickiej historii? I realizowania starego, ale jakże pięknego hasła: "Bóg, Honor i Ojczyzna" ?

 

Łk 12,1-7:

Pan Jezus dodał mi otuchy. Powiedział podnoszące na duchu słowa: "Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nic więcej uczynić nie mogą". No tak... A ja się czasami boję, co pomyślą inni ludzie. Czy to jest w ogóle ważne? Opinii innych mam słuchać tylko po, by wiedzieć jak ich kochać. One mówią mi o nich, a czasami także o mnie. Nie mogę się jednak ich bać. Wszechmogący jest Sędzią. To o Jego przychylność mam zabiegać.

 

Łk 12,8-12:

"Zawsze przyznaję się do Jezusa". Takie słowa może powiedzieć tylko człowiek nieświadomy swoich czynów, albo... święty. Każdy grzech jest rezygnacją z tego, co proponuje nam Bóg. Grzeszymy, więc dopuszczamy do sytuacji, gdzie coś lub ktoś jest stawiany wyżej od naszego Stwócy.
Panie, przepraszam Ciebie za chwile, kiedy wygodnictwo, głupota albo jakikolwiek inny powód sprawił, że poczułeś się pominięty...

 

Łk 12,13-21:

Chciwość... To takie ludzkie. Chcemy ciągle więcej i więcej. A przecież życie polega na czymś zupełnie innym. Można to streścić w popularnym powiedzeniu: "ważniejsze jest by być niż by mieć". Dlatego bądźmy chrześcijanami, a nie miejmy tylko takie odruchy...

 

Łk 12,39-48:

Czas jest dla nas. Ładnie się rymuje. Warto jednak pójść o krok dalej niż piękne hasełka i rzeczywiście przejąć się tą rzeczywistością. Czas mija a potem czeka nas Sąd. Co prawda jest to sąd z miłości, ale zawsze.. Dlatego przejmijmy się tym i podejmijmy nawrócenie.

 

Łk 12,49-53:

Wiara powoduje rozłam. Dopóki to tylko czytamy, nie pojawiają się emocje. Gorzej, gdy musimy tego doświadczyć na własnej skórze. Wtedy jesteśmy zmuszenipodejmować trudne decyzje... Módlmy się za tych, którzy są z powodu wiary w Chrystusa "postawieni pod murem".

 

Łk 12,54-59:

Umiejętność umiejętności nie równa. To oczywiste... Na wykrztałcenie jej trzeba jedanak poświęcić trochę czasu i wysiłku. Dlatego warto zadać sobie pytanie, czy angażujemy się w to, co przyniesie wieczne owoce. Jeśli nie, to po co zarywać noce i forsować swoje zdrowie?

 

Łk 13,1-9:

Radosna wieść. Bóg daje nam kolejną szansę. "Obkłada roślinę naszego życia nawozem łaski", by coś z nas wartościowego wyrosło. Jednak nie odbywa się to w nieskończoność. Jeśli ciągle pozostajemy zamknięci, kranik łaski przepuszcza coraz mniej życiodajnej wody. Dlatego... Podejmujmy nawrócenie!

 

Łk 13,10-17:

"Gest Boga" powoduje "gest człowieka". Słyszymy w Ewangelii: "Włożył na nią ręce, a natychmiast wyprostowała się i chwaliła Boga".Chyba jest też na odwrót. Jak człowiek czyni coś dobrego, to powoduje to łaskę od Boga. Daje to do myślenia... Warto czynić dobre rzeczy, by Bóg dawał nam jeszcze więcej łask!

 

Łk 13,18-21:
Najkrótsza definicja królestwa Bożego: ono przemienia. Bierze to, co małe i niepozorne i robi z tego coś pięknego. Dlaczego nie odbywa się to w życiu każdego człowieka? Hm... Brak dobrej woli? A może niecierpliwość i brak systematyki? Nie wiem. Niech każdy sam rozważy...

 

Łk 13,22-30:

Zbawienie to bardziej skomplikowana sprawa niż nam sie wydaje. To nie jest tylko kwestia chodzenia do kościoła i posiadania metryki Chrztu św. Może się bowiem okazać, że to nie wystarczy. Zdziwimy się, gdy usłyszymy: "Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy dopuszczający się niesprawiedliwości". Jak słyszymy w Ewangelii, nie wystarczy być w kościele, ale trzeba nadto być chrześcijaninem, czyli tym, który ma więź z Bogiem.

 

Łk 13,31-35:

Jezus nazwał Heroda "lisem". Sympatyczny komentarz. Ukazuje sedno sprawy. Herod szuka dziury w całym. Powyższa "przytyczka Zbawiciela" pokazuje, że ironia też jest dobrym sposobem na to, by ukazać absurd kogoś złych działań.

 

Łk 14,1.7-11:

Każdy chciałby zająć pierwsze miejsce. Nie chodzi tutaj tylko o to, by usiąść na szczotowym miejscu, ale by po prostu coś znaczyć w towarzystwie, wspólnocie... Jest to naturalne, bo każdy chciałby być doceniony za swoją pracę. Jako chrześcijanie, wiemy jednak ważną rzecz. Nie to, co mówią inni jest wyznacznikiem rzeczywistości, lecz Słowo Boga.

 

Łk 14,12-14:

Jezus zachęca nas do przeżywania wdzięczności na wyższym poziomie. Mamy ją powodować u wielu osób. Dobrze jednak jak będą to ludzie, którzy nie są w stanie nam zrekompensować tego, co im daliśmy. Gdy tak się stanie, owoce wdzięczności otrzymamy od samego Boga. Czy nie warto więc rozejrzeć się, gdzie są ludzie, którzy nie są w stanie oddać mi dobra za dobro? A może w ogóle nie trzeba się rozglądać? Jak znam życie, to przyjdą sami :)

 

Łk 15,1-10:

"Loading..." to angielskie słowo oznaczające "wgrywanie". Pojawia się wtedy, gdy czekamy na wgranie się jakiejś gry, filmiku i jakiegokolwiek multimedium w Internecie. Podobnie czasami odbieramy Boże miłosierdzie. Twierdzimy, że ono się dopiero "wgrywa", na coś czeka. Prawda jest jednak na szczeście inna. Bóg ciagle nas szuka. Tak jak owcę i drachmę z łukaszowej przypowieści...

 

Łk 16,1-13:

Ewangelia mówi nam o oskarżonym rządcy. Nasze oczy od razu kierują się na jego winę. Gdy zobaczyłem, że tak samo postąpiłem, zrobiło mi się strasznie głupio. Pomyślałem: "innym to byś chętnie wytykał ich brak przedsiębiorczości, a sam ile razy trwonisz swój czas i siły na to, co nie przynosi wcale owocu...". Taka prawda. Ile minut straconych w moim życiu, kiedy mogłem wziąć zamiast głupot różaniec do ręki. Ile osób ominiętych z powodu "niezbyt dobrego humoru". Jest w czym się nawracać. A robić to najlepiej jak rządca z przypowieści. Szukać wszelkich możliwych sposobów, by "wycisnąć" jak najwięcej dobra ze swojej przeszłości i na dodatek ustawić się na przyszłość. Szczególnie tę wieczną!

 

Łk 17,11-19:

Warto dostrzec dwa różne, ewangeliczne stwierdzenia. Pierwsze brzmi: "A gdy szli, zostali oczyszczeni". A drugie: "idź, twoja wiara cię uzdrowiła". Jest wielka różnica między oczyszczeniem a uzdrowieniem. Pierwsze dotyczy fizyczności, a drugie życia wewnętrznego. Każdy z nich otrzymuje się innym sposobem. Z powyższego fragmentu Ewangelii dowiadujemy się, że tylko osoby wdzięczne mogą liczyć na uzdrowienie duchowości...

 

 

Rozważania Ewangelii według św. Jana: 

 

J 1,47-51:

Natanael był zachwycony Jezusem, ponieważ powiedział mu, że jest Izraelitą w którym nie ma podstępu. Dodatkowo, zapytany skąd go zna, stwierdził, że widział go pod drzewem figowym. Niewiele, ale wystarczyło do tego, by wzbudzić w Natanaelu zachwyt. Powyższa scena biblijna skłania mnie do zastanowienia się, co mnie wzrusza w nauczaniu Jezusa. Czy są rzeczy, które sprawiają, że chcę wręcz podnieść Jezusa z radości?

 

 

 

tagi:  gregorianka, gregorianka msza, gregorianki, msza święta, liturgia, liturgie, msze za zmarłych, eucharystia, Najświętsza Ofiara, Pismo święte, Biblia, msza święta gregoriańska, msze święte gregoriańskie, zamów mszę przez internet, intencje mszalne